Wioska niedaleko K.

Wioska niedaleko K., częściowo otoczona lasami. Umiera Zofia G. Jest nieprzytomna, charczy, praktycznie agonia. To rak tarczycy z licznymi przerzutami. Medycyna przestała cokolwiek robić mniej więcej 3-4 miesiące temu. Ja kończę przyjmowanie pacjentów w K. około 23:00 i za namową wnuczka Zofii, jedziemy do niej. Sytuacja jest krytyczna. Sam nie wierzę, że można jeszcze tu coś zrobić. Pomimo tego wykonuję zabieg, gdyż kilkakrotnie przekonałem się, że należy walczyć do końca i może się to czasami opłacać. Okazuje się, że po moim zabiegu chora odzyskuje przytomność. Wykonuję kolejny zabieg i chora zaczyna wstawać. Kolejne zabiegi i jest coraz lepiej. Kiedy już swobodnie może się poruszać, udaje się do lekarza, który reaguje jakby zobaczył ducha. Zrobione badania wykazują, że wycofały się przerzuty. Teraz rozważana jest operacja tarczycy. Robię kolejne zabiegi, tarczyca czysta. Po pewnym czasie opowiada mi wnuczek, że przyjeżdża na wieś, a babcia haczką piele pole truskawek. Mimo, że było to kilka lat temu, Zofia G. żyje w niezłym zdrowiu.