Renata T.

Renata T. – rak lewej piersi. Była zastosowana chemioterapia. Niestety nie dała żadnych efektów. Guz się nie zmniejszył. Zapadła decyzja o operacji usunięcia piersi. Pani postanawia spróbować działań niekonwencjonalnych. Kontaktuje się ze mną, a ja robię serię zabiegów energetycznych. Wykonane badania wykazują, że guz całkowicie zniknął. Ciekawe, że mimo to nadal rozważana była operacja, bo może nastąpi wznowa.

Wioska niedaleko K.

Wioska niedaleko K., częściowo otoczona lasami. Umiera Zofia G. Jest nieprzytomna, charczy, praktycznie agonia. To rak tarczycy z licznymi przerzutami. Medycyna przestała cokolwiek robić mniej więcej 3-4 miesiące temu. Ja kończę przyjmowanie pacjentów w K. około 23:00 i za namową wnuczka Zofii, jedziemy do niej. Sytuacja jest krytyczna. Sam nie wierzę, że można jeszcze tu coś zrobić. Pomimo tego wykonuję zabieg, gdyż kilkakrotnie przekonałem się, że należy walczyć do końca i może się to czasami opłacać. Okazuje się, że po moim zabiegu chora odzyskuje przytomność. Wykonuję kolejny zabieg i chora zaczyna wstawać. Kolejne zabiegi i jest coraz lepiej. Kiedy już swobodnie może się poruszać, udaje się do lekarza, który reaguje jakby zobaczył ducha. Zrobione badania wykazują, że wycofały się przerzuty. Teraz rozważana jest operacja tarczycy. Robię kolejne zabiegi, tarczyca czysta. Po pewnym czasie opowiada mi wnuczek, że przyjeżdża na wieś, a babcia haczką piele pole truskawek. Mimo, że było to kilka lat temu, Zofia G. żyje w niezłym zdrowiu.

Jedna z gazet publikuje informację o najlepszych polskich bioenergoterapeutach.

W wyniku publikacji zgłasza się do mnie Maria Z. z Trójmiasta. Nowotwór trzustki, według opinii profesora onkologii raczej nieoperacyjny. Zgadzam się działać. Na czas moich działań chora przeprowadza się do Warszawy, gdzie ma możliwości lokalowe. Po około 3-miesięcznych zabiegach wykonywanych 1-2 razy w tygodniu, Maria jedzie do Gdańska na badania. USG robi jej ten sam lekarz, który pierwszy stwierdził guza. Nie pamięta jej. Kiedy chce kończyć badanie, Maria prosi, żeby jeszcze raz sprawdził trzustkę. Sprawdza, mówi „w porządku”. Maria prosi, żeby jeszcze raz sprawdził. Lekarz się wkurza. Mówi „co mi tu pani głowę zawraca, przecież mówię, że wszystko w porządku i tu nic nie ma”. Wtedy Maria się rozpłakała. Tomografia potwierdziła, że na trzustce nie ma guza.